Świadectwo dziękczynne o uratowaniu życia.

O tym jak Jezus wynajduje sposoby zrozumiałe dla człowieka, żeby go ostrzec przed nieszczęściem, i jak te sposoby posyła przez wspólnotę.
W naszej małej grupie, jedna siostra miewa, raz na kilka miesięcy, prorocze sny, które są ostrzeżeniem przed mającym wydarzyć się złem. Nie wiemy dokładnie kogo te sny dotyczą, ale nauczyliśmy się doświadczalnie, że trzeba wtedy wzmocnić modlitwę o bezpieczeństwo.
Z piątku na sobotę (28. na 29. marca 2014 roku) miała sen, że komuś zagraża utrata życia. Odczuła utratę współmałżonka. Wtedy inna siostra-prorok zapytała Jezusa jak mamy się modlić i otrzymała Słowo z 2 Krl 19,14-nn (modlitwa Ezechiasza). Król Judzki Ezechiasz modlił się o ratunek dla Jerozolimy, podczas napadu króla asyryjskiego Sennacheryba. Bóg odpowiedział przez proroka Izajasza, że zaingeruje osobiście i ocali. Po naszej grupie rozesłano informacje o śnie i Słowie, więc zaczęliśmy się modlić.

W sobotę w nocy, mój mąż odczuwał bóle w klatce piersiowej, promieniujące do pleców i rąk. Stwierdził, że to z przedźwigania się w tygodniu – bolało go jak zakwasy. Kiedy się wyprostowywał, przechodziło. Należy do tych, którzy nie certolą się z sobą i w niedzielę, pomimo bólu promieniującego do szczęki, pojechał na targi samochodowe do Poznania. Obiecał to synowi. Przyznał się do bólu dopiero po przyjeździe w niedzielę, w nocy. Ponieważ właśnie mu przeszło, nie kazał wezwać karetki, ani nie chciał jechać do szpitala.
Modliłam się kiedyś, aby żadne Słowo Boże, skierowane do mnie, nie przepadło, ale abym była mu posłuszna, aby wydało owoc. I tu, Pan Jezus przewidując moją głupotę (niewezwanie karetki do osoby z objawami zawału serca), znalazł sposób, aby nie zlekceważyć całej sytuacji. Posłał wcześniej sen i Słowo. Chociaż ból przeszedł, to sen i Słowo nie dawało mi spokoju. Prosiłam męża o zrobienie badań. I tu zaczęłą się seria fatalnych zbiegów okoliczności. W poniedziałek prywatnie wykonał EKG. Lekarz błędnie opisał je, jako "w granicach normy". We wtorek był u lekarza pierwszego kontaktu, prosić o badania. Ten, osłuchawszy go, stwierdził, że "serce jak dzwon" i nie kwalifikuje się do badań kardiologicznych. Ten sen i Słowo, nie pozwoliły mi spocząć. Wyszukałam w internecie badania krwi specyficzne dla zawału i po konsultacji z braćmi ze wspólnoty namówiłam męża, aby zbadał troponinę – białko, marker sercowy, wykrywany po zawale od kilku godzin do około 10 dni. W środę, punkt pobrań laboratorium wyjątkowo był czynny krócej, dlatego mąż wykonał badanie dopiero w czwartek rano. Tego samego dnia, około godziny 13:00, zadzwoniła do niego pani z laboratorium informując, że poziom troponiny jest bardzo wysoki i należy udać się do szpitala, gdyż jest to stan zagrożenia życia. W ten sposób mąż trafił na SOR kardiologiczny, gdzie po badaniach okazało się, że przeszedł zawał podwsierdziowy niepełnościenny.
W ciągu kilku minut rozeszła się wieść po wspólnocie. Doświadczyliśmy wtedy ogromnego
wsparcia modlitewnego i pomocy braci. Trudno jest dziękować Bogu za rzeczy, które się nie wydarzyły, bo o nich nie wiemy. My zostaliśmy ostrzeżeni. Wierzę, że "modlitwa Ezechiasza", spowodowała, że uszkodzenie serca jest
małe. Poza tym mój mąż, nie zdążył (na szczęście!) rozładować ponad 800kg łubinu (bo ja jestem rolnikiem), ponieważ kurier przyjechał z nasionami w piątek, a nie w zaplanowany czwartek w południe. Przez to, wiedząc, że był to zawał, nie załaduje tych 800kg do siewnika. Gdybyśmy nie wiedzieli, czy przeżyłby takie ciężary? Teraz bierze leki chroniące przed serią kolejnych zawałów. A gdyby nie brał?
Dlatego dziękuję mojemu Przyjacielowi – Jezusowi, który ostrzegł nas przed nieszczęściem. Znalazł sposób dotarcia do mnie przez moją wrażliwość na słuchanie Słowa (ale jeszcze widać zbyt małą). Dał sen, instrukcje jak walczyć, co robić; wsparcie modlitewne braci ze wspólnoty, dał osobę z laboratorium, dobrych lekarzy na SOR. Dziękuję rodzinie, przyjaciołom, wspólnocie i znajomym za pomoc w tym stresującym czasie.
Chcę Cię zachęcić, który przeczytałeś to świadectwo:
1. uwierz kiedy Bóg mówi,
2. zakorzeń się we wspólnocie.
Artemida Kucharczyk, 09-04-2014r.

Koinonia Jan Chrzciciel

ul. Św. Antoniego 35/25
50-073 Wrocław, Polska
tel: 609 513 080

Nr konta:
50144013870000000006711936
DAROWIZNA NA CELE
KULTU RELIGIJNEGO

Nowe na stronie

14 październik 2017
17 październik 2016

Projekty UE

©2018 Koinonia Jan Chrzciciel Oaza Wrocław. All Rights Reserved.

Search