Łukasz: We wspólnocie Jan Chrzciciel jestem od 13 lat. Trafiłem do wspólnoty, przez jeden z Domów Modlitwy, byłem wówczas uczniem liceum. W Domu Modlitwy, który jest spotkaniem w prywatnym domu, członków wspólnoty na modlitwie i czytaniu Słowa Bożego, spotkałem się z ciepłym przyjęciem, oraz co najważniejsze zacząłem moją przygodę z Żyjącym Jezusem. Ania: Ja trafiłam do wspólnoty 12 lat temu. Wcześniej byłam w ruchu „Światło – Życie” w moich rodzinnych stronach. Gdy przyjechałam na studia do Wrocławia, pragnęłam kontynuować moją duchową drogę. Znajomy ksiądz pokierował mnie na mszę świętą, prowadzoną przez wspólnotę Koinonia Jan Chrzciciel. Powiedział, że będzie akurat założyciel, o. Ricardo. Nie wahałam się, poszłam do kościoła. Od razu mi się spodobało. Zdecydowałam już wtedy, że to będzie moje miejsce wzrostu. We wspólnocie poznałam mojego męża i jesteśmy małżeństwem od ponad 8 lat. Tu też doświadczyłam bardzo dużo miłości, przyjaźni i mocy działającego Boga. CZYTAJ CAŁOŚĆ Bracia i siostry, chciałbym się z Wami podzielić tym, jak spotkałem Boga w moim życiu. Zaczęło się to w 2005 roku, gdy zostałem aresztowany i wydawało mi się, że to koniec mojego życia. Ale jak się okazało, to tak naprawdę był to początek mojego nowego życia, życia w Bogu. Zanim trafiłem do aresztu nie byłem wierzącym człowiekiem, choć od urodzenia byłem w rodzinie katolickiej. Ale tak naprawdę, o Bogu wiedziałem nie wiele. Nie chodziłem do kościoła, nie modliłem się w domu, właściwie to nie modliłem się w ogóle. Mimo to, Bóg mnie kochał i kocha, bo mam wspaniałą dziewczynę i dwoje wspaniałych dzieci i Bogu dziękuję za to, że nie odwrócili się ode mnie, że mnie kochają i czekają na mnie.
Bogu niech będą dzięki za łaskę radości, miłości, pokoju, której doświadczyłem w Koinonii JAN CHRZCICIEL, a którą to Pan postawił na drodze mojego życia. Pragnę podzielić się z Wami ta radością i wolnością jakiej doświadczam w Bogu. Pragnę, zarażać tą Bożą chwałą jaką Bóg na mnie wylewa. Mam na imię Mariusz i mam 29 lat. Od czterech lat raduję się tą wolnością dziecka Bożego we wspólnocie do której Pan zaprosił mnie przez jednego z braci. I to wszystko stało się i dzieje się w więzieniu, na które zasłużyłem sobie. Od 20 do 29 lipca wraz z młodymi byłam na Kursie Pawła organizowany przez Szkołę Nowej Ewangelizacji Koinonia Jan Chrzciciel Wrocław. Właściwie to jechałam tam niechętnie, nie wierzyłam, ze doświadczę czegoś nowego, co zmieni moje życie. Myliłam się... Z dnia na dzień coraz bardziej otwierałam się na Jezusa. Pragnęłam przyjąć to, co On dla mnie przygotował... Czułam, ze będzie to cudowny czas. Nie mogę inaczej rozpocząć jak tylko poprzez pozdrowienia jakie przesyłam dla wszystkich sióstr i braci w Jezusie Chrystusie ze wspólnoty Koinonii Jan Chrzciciel w Zakładzie Karnym we Wołowie oraz wszystkich wspólnot Chrześcijańskich. Przemnożenie wiary, nadziei, miłości, poszanowania dla bliźniego, jak nas uczy sam Bóg Ojciec wszechmogący w przekazaniach: „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. Przez cały okres, w którym uczestniczyłem w spotkaniach Domu Modlitwy Koinonii JAN CHRZCICIEL w Zakładzie Karnym w Wołowie, to okres ogromnej przemiany mojego podejścia do wiary w Boga, a przede wszystkim zmiany podejścia do samej modlitwy. Mam na imię Kazik przeszedłem w swoim życiu wiele trudnych doświadczeń i cierpień. Po wyroku sądowym (25 lat pozbawienia wolności) byłem przygnębiony i zniechęcony, nie chciało mi się żyć, byłem załamany i w depresji na tabletkach i wszystko było nie do zniesienia i wytrzymania. Szukałem pomocy i znalazłem ją u Boga. Dzięki koledze spotkałem braci ze wspólnoty Koinonia Jan Chrzciciel, którzy mnie przyjęli, zaakceptowali i pomogli. Chciałabym zaświadczyć o tym, jak Pan jest zaskakujący i jak bardzo zna najlepszy moment by trafić do ludzkiego serca. Kiedy wracałam pociągiem wraz z kursu Pawła, przysiadła się tuż obok mnie młoda dziewczyna. Czułam mocno w sercu, że Pan chce bym powiedziała jej jak bardzo ją kocha. Kochani bracia i siostry, pragnę podzielić się z Wami tym, jak Pan uleczył moje serce miłością. Stało się to ponad rok temu w Domu Modlitwy. To zadziwiające, jak dzięki Bożemu działaniu zmieniło się moje życie. Od dziecka wierzyłam w Boga. Wychowałam się w rodzinie katolickiej, chodziłam do kościoła i na lekcje religii. Wiedziałam, że istnieje Bóg, ale Go nie znałam. Mam za co dziękować Bogu! Za to, że jest moim Panem i Zbawicielem, uzdrowił mnie z nieuleczalnej choroby, za Jego miłość, obietnice, nowy dzień z Nim. Za radość, uśmiech, spełniane marzenia i wiele, wiele innych... Lecz jest taka rzecz, bez której - moim zdaniem- nie mogłabym doświadczyć tych Bożych dzieł. Ta rzecz to wspólnota. W moim przypadku Koinonia Jan Chrzciciel! Jezus dał mi wspólnotę i wspólnota daje mi JEZUSA! Piękne słowa obietnicy Dobrego Boga dla tych, którzy w Niego wierzą. Dla nich w domu Ojca jest przygotowanych mieszkań wiele. Można by wiele pisać o tej wspaniałej prawdzie. Ale spróbujmy na te Słowa spojrzeć inaczej, spojrzeć w kontekście Domu Modlitwy. Co mówi Bóg w tym słowie nam, którzy jesteśmy animatorami Domów Modlitwy? Co Bóg mówi nam, którzy chcemy, aby nasze domy płonęły ogniem Ewangelii i zapaliły nasze miasta? Kochani pragnę złożyć świadectwo z Domu Modlitwy. Nie tak dawno temu miałam bardzo trudną sprawę w sądzie. Sama myśl o tym, że muszę iść do sądu, odpowiadać na pytania i opowiadać całe moje życie, przerażała mnie. Ten strach panicznie mnie paraliżował. Nie umiałam sobie z tym poradzić i poprosiłam moje siostry o modlitwę. Modliłyśmy się w Domu Modlitwy. I wiecie co się stało?! Stał się cud.
|